www.bizor.pl


bizor ::: magella ::: husted ::: sofro ::: eastod ::: wodis ::: slubka ::: ziemme ::: gwiand :::

Osiem miesi?cy za Wielkim Murem

- Przygoda ?ycia? Je?li chodzi o walory turystyczne, na pewno tak. Jednak pi?karsko za wiele nie zyska?em. Zarobi?em troch? grosza, liznš?em futbolowej egzotyki. Chocia? polskie kluby mog?yby si? uczy? organizacji od Chi?czyków - mówi Jacek Paszulewicz. Wychowanek Polonii Gda?sk, a obecnie pi?karz Wis?y Kraków, który przez osiem miesi?cy gra? w drugiej lidze chi?skiej.
W marcu zesz?ego roku dowiedzia? si?, ?e nie zmie?ci si? w kadrze Wis?y. Dosta? wolnš r?k? w poszukiwaniu nowego klubu.
- Dowiedzia?em si? o tym na cztery dni przed ko?cem okresu transferowego - mówi Paszulewicz. - Chcia?em podš?y? na zachód, lecz nie by?o zbyt ciekawych propozycji. Taka pojawi?a si? z Rosji, lecz tam nie doszed?em do porozumienia w kwestiach finansowych. Oferty z Cypru nie bra?em powa?nie pod uwag?. Postanowi?em spróbowa? szcz??cia w Chinach.
Trafi? do drugoligowego klubu Wuniu Cheng-Du. To zespó? ze stolicy prowincji Seczuan. Mia? spore ambicje, si?gajšce awansu do superligi (odpowiednik naszej ekstraklasy). Zatrudniono niemieckiego trenera, a Paszulewicz spotka? w tym klubie swojego koleg? z Wis?y - Nigeryjczyka Ibrahima Sundaya.
- Dzi?ki temu czu?em si? tam bardziej swojsko - mówi Jacek. - Niestety, od poczštku nie uk?ada?o si? nam najlepiej. Pa??tali?my si? gdzie? w ?rodku tabeli, zrobi?o si? nerwowo. Za strat? szans na awans jako pierwszy zap?aci? posadš trener. Pó?niej Sunday. Mnie te? ch?tnie by po?egnano, ale by?em zwišzany kontraktem do listopada. I zosta?em, cho? grali?my o nic. Z nowym trenerem, Chi?czykiem, nie by?o mi po drodze. Nie z powodu umiej?tno?ci, bo mia?em miejsce w podstawowym sk?adzie. W sumie przez ca?y sezon - w wyniku kartek i kontuzji - opu?ci?em pi?? spotka?. Mieli?my jednak inne spojrzenie na futbol. M?czšce by?o sp?dzanie ca?ych dni w klubie, gdzie musieli?my zjawia? si? o 9, a wychodzili?my o 19. Dni wolne? Tam nikt nie zna takiego poj?cia. Dzie? po meczu trener serwowa? nam ci??kie treningi.
Paszulewicz nie ma jednak z?ego zdania o chi?skim futbolu. Cho? twierdzi, ?e poziom sportowy wyst?pujšcych w II lidze dru?yn jest mocno zró?nicowany.
- Czo?ówka mog?aby sobie poradzi? w naszej ekstraklasie. Mój zespó? jednak na pewno nie. Chi?czycy sš pracowici i nawet nie?le wyszkoleni technicznie. Majš jednak ogromne braki taktyczne. Dlatego odstajš od Europy. Bo utalentowanych zawodników tam nie brakuje. I wcale nie sš tacy mali. Wprawdzie by?em najwy?szy w dru?ynie, lecz gra?o w Wuniu trzech zawodników, majšcych po 190 centymetrów wzrostu - mówi Paszulewicz. - Organizacji i dyscypliny mo?na si? jednak od Chi?czyków nauczy?. Zawodnicy nie narzekajš na d?ugie, cz?sto miesi?czne zgrupowania. Zresztš wszyscy miejscowi gracze mojego zespo?u mieszkali przez ca?y czas w o?rodku treningowym. Mieli wychodne, ale o 23 musieli si? meldowa? z powrotem. Za wyjštkiem tych, którzy posiadajš w?asne rodziny. Oni czasami, za zgodš trenera, mogli przenocowa? w swoich domach.
W Chinach sš doskona?e warunki do uprawiania futbolu. Stadiony nowoczesne, boiska wysokiej klasy, porzšdne o?rodki treningowe. Kluby nie narzekajš na brak ?rodków finansowych. Zainteresowanie pi?kš no?nš jest jednak umiarkowane.
- Na naszych meczach bywa?o oko?o 10 tysi?cy kibiców. To niewiele, bo stadion mieli?my pi?? razy wi?kszy, a w Czeng-Du mieszka 9 milionów ludzi - mówi Paszulewicz.
Z barierš j?zykowš jako? sobie radzi?. Paszulewicz mówi po angielsku, ale po odej?ciu niemieckiego trenera, musia? korzysta? z us?ug t?umacza.
- Po chi?sku umiem liczy? do dziesi?ciu, potrafi? te? powiedzie? ,dzie? dobry czyli nyiha - opowiada. - Jeden krzaczek oznacza czasami ca?y wyraz, a czasami jednš liter?. Ci??ko si? w tym po?apa?. Ju? Chi?czykom lepiej sz?a nauka polskiego. Zw?aszcza s?ów, uwa?anych za niecenzuralne. A takich musia?em niekiedy u?ywa? na boisku.
Kuchnia chi?ska nie za bardzo przypad?a Paszulewiczowi do gustu. Nie smakujš mu zbyt pikantne potrawy, które dominujš w prowincji Seczuan. Raczej jednak orientowa? si?, co je.
- Raz namówiono mnie na spróbowanie zupy ?ó?wiowej. Po otworzeniu wazy, zobaczy?em p?ywajšcego w p?ynie ugotowanego ?ó?wia. Troch? si? przerazi?em, ale jako? przesz?o przez gard?o - wspomina.
Gdy wyjecha? Sunday, Jackowi dokucza?a samotno??. Odwiedzi?a go wprawdzie narzeczona, lecz po miesišcu musia?a wraca? do Polski. Ratunkiem na nud? by?a wi?c turystyka.
- Ale nie by?o na niš zbyt wiele czasu - mówi. - Widzia?em Pekin, by?em te? w Tybecie. Stolica Chin nie zrobi?a na mnie zbyt wielkiego wra?enia. Podobno du?o ?adniej jest w Szanghaju, lecz nie uda?o mi si? tam wybra? - mówi. - Zwiedzi?em za to Wielki Mur. Zresztš odwiedzenie Chin ka?demu goršco polecam, bo jest tam co oglšda?.
Kontrakt jednak wygas? i trzeba by?o wraca? do Polski. Paszulewicz jest wciš? zawodnikiem Wis?y Kraków i z tym klubem wyjecha? na zgrupowanie do Chorwacji. Liczy na to, ?e przypadnie do gustu nowemu trenerowi Wernerowi Liczce.
- Chcia?bym wróci? na boiska polskiej ekstraklasy. Je?li si? jednak nie uda, to wówczas planuj? kolejny wyjazd. W kierunku wschodnim. Do Rosji bšd? na Ukrain?. Chiny? Raczej nie przewiduj?. Chocia? nigdy nie wolno mówi? nigdy - ko?czy.



1754 |1871 |219 |720 |819 |1491 |1103 |1034 |1239 |1153 |